"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r.
Na początek scenka z życia. Nie tak dawno wchodzę do pewnego sklepu. Wita mnie miła dziewczyna z uśmiechem mówiąc "dzień dobry", uśmiecham się i również mówię "dzień dobry". Stoję niedaleko wyjścia. Ze sklepu wychodzi młody człowiek. Stojący obok ochroniarz mówi mu "do widzenia", ale nie otrzymuje odpowiedzi. Słyszę jego rozmowę z tamtą dziewczyną "Panu się baaardzo spieszyło, ani nie odpowiedział "dzień dobry" jak wchodził ani "do widzenia" jak wychodził". Hmmm, pomyślałem sobie - może klient poruszał się szybciej od dźwięku i dlatego "do widzenia" go nie dogoniło. Wychodząc ze sklepu z uśmiechem mówię "do widzenia".
Ktoś powie - oni muszą się tak zachowywać, to ich praca, muszą być grzeczni. OK - racja. A czy to wchodzących zwalnia z grzeczności? Można też jak oficer Crabtree wydusić z siebie "dziń dybry" - korona z głowy nie spadnie. Bo przecież to, że jestem klientem nie czyni ze sprzedawcy niewolnika czy kogoś gorszego. Nie muszę na nim wyładowywać swoich żalów. Czasem widzę jak ktoś wyładowuje swoje kompleksy kosztem człowieka, który właśnie pracuje. Proste słowo - czasem zapomniane - bo zapominamy na co dzień o życzliwości. Czasem ludzie są zaskoczeni księżowskim "szczęść Boże" a mijając mnie w drodze na Msze nie czują potrzeby powiedzieć "szczęść Boże" (wyjaśniam tradycjonalistom: jestem w sutannie). Czasem nawet po Mszy wpadając do zakrystii pozdrowienie jest dobrem deficytowym. Życzliwość - to przecież nie jest ponad nasze siły!
A co z Panem Bogiem? Jemu też wielu z nas nie mówi rano "dzień dobry" a wieczorem "dobranoc". Tu też potrzeba nam wielkopostnego nawrócenia. Inaczej zachowujemy się jak źle wychowany klient a nie jak ktoś bliski. Może dobrym postanowieniem wielkopostnym będzie to, że bezinteresownie uśmiechnę się do drugiego człowieka mówiąc mu "dzień dobry" czy "dobry wieczór"? I będę pierwszy! A później jeszcze pomodlę się w duchu życząc mu sił i radości.
A Boga zacznę traktować jak prawdziwego przyjaciela, bez traktowania jego obecności w moim życiu jak powietrze - choć to dobry przykład, bo nawet jak ignoruję powietrze, to bez niego długo nie pociągnę. Jezus też się uśmiechał!
Ps. Nie tylko ja mam takie przemyślenia. Przeczytajcie bloga "Tak to do taktu wciąż taktu nam brak". Czas na zmiany!
Ps. Jak dla mnie normalnym zachowaniem jest to, że mówi się "dzień dobry" czy "do widzenia". No ale może to dlatego, że nie jestem ze "stolycy" albo śpieszę się powoli i mam czas.
|
|
Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->] Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.
|

Profil katolickich duchownych.
więcej w zakładce: "Kapłaństwo" oraz "Strony i blogi księży".
Odwiedza nas 115 gości oraz 0 użytkowników.
|
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. |
|||||||
| |