Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r

Przed nim zegnie się każde kolano ... moja refleksja na temat udzielania Komunii Świętej "do ust".

 "Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię,
aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.
I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca".
Flp 2, 9-11  

 

Przyjęcie Komunii Świętej do ust i na klęcząco to najpiękniejszy i najbardziej mistyczny sposób spotkania ze Zmartwychwstałym. Sposób wyrażający, w przejmujący sposób, pokorę i miłość. Nie jest on, jak twierdzą niektórzy, przejawem chorego tradycjonalizmu. Wręcz przeciwnie. To kwintesencja zdrowej i dojrzałej pobożności. To postawa jak najbardziej właściwa, normalna, zwyczajna, wyrażająca piękno dziecięctwa Bożego. Postawa dzieci pierwszokomunijnych, wyrażających swoją miłość do Jezusa. Postawa wierzących dorosłych, dla których Jezus Eucharystyczny, Chleb Aniołów, to nie byle co. To sposób na tyle cenny, że należy do niego wracać, tam gdzie został wyparty przez przyjmowanie na rękę. Niech to co święte, będzie traktowane z należytą czcią. 

 

Nie znam płynnie łaciny. Nie potrafię odprawić Mszy Trydenckiej (choć kiedyś chciałem się nauczyć, mam nawet płytę z instruktarzem). Nie mam pasa do sutanny ani fikuśnego kapelusza. Moja komża czy alba są zwyczajne, bez domieszki wylepsiających koronek i klamerek. Nie mam własnego kompletu ornatów wersja "skrzypce". Moje stuły, których używam, są współczesne (choś mam dwie super zabytkowe). Nie wybieram się do bractwa. Mam stare mszały i modlitewniki. Mam stare podręczniki do liturgiki. Na półce obok Nadolskiego stoi Nowowiejski. 

Nie jest to wpis, aby osądzać. To co w sercu znane jest tylko Bogu. Jest to wpis o pobożności i wymowie (czytelności) znaku. Jednak jest tak, że lex orandi lex credendi. Jak się modlisz, tak wierzysz. Twoja pobożność mówi o twojej wierze. Zewnętrznym gestem wyrażasz to co w sercu. Dlatego nie rozumiem osób, w tym duchownych, często związanych z kościołem otwartym, ruchem oazowym czy neokatechumenalnym, tak walczących z tą zwyczajną firma. Ludzi widzących w niej coś niedojrzałego. To duchowni z tego środowiska porównują postawę do karmienia bydła, albo mówią, że to przejaw pobożności lęku, niedojrzałości. Ich sposób, na rękę, to przejaw dojrzałości, wykształcenia i formacji, lepszości, która najczęściej okazuje się pychą, która gardzi. 

Postawa na klęcząco i do ust - znienawidzona przez postępowców, wyszydzana, rugowana. Boli warszawska parafia, gdzie dzieci pierwszokomunijne ograbiono z odniesienia do pokornej relacji do Eucharystycznego Pana, nakazując przyjęcie Komunii na stojąco i do rąk. Oczywiście wszystko pod sztandarem postępu, nowoczesności i wyższości intelektualnej nad znienawidzoną dewocją. Rodzice, którzy przez to mogli poczuć się lepsi, bo nie tacy jak zaściankowy Kościół minionych wieków. Ich dziecko mogło się wyróżnić nie tylko strojem i prezentami, ale swoją "lepszością" w wierze. Wykształceni ponad możliwości, wyformowani w pseudopobożnościowych ruchach i wspólnotach. Operatorzy buldożerów zdrowej pobożności i wiary. Zakrzywiacze sumień przyszłych pokoleń. Dziwne i niezrozumiałe dla mnie jest to, że chcą czynić to samo, co czyni pewien byt mówiący "nie będę służył", odmawiają gestu wyrażającego "oddaję Mu pokłon", "przed Nim zginam kolana". Myślą: "jak się kiwnę, to przecież wyjdzie na to samo", "mam godność dziecka bożego, nie klękam" - nawet przed Bogiem.  

Zdarzyło mi się kilkakrotnie odmówić Komunii na rękę. Było to po moim powrocie z pielgrzymki do Rzymu, gdzie rozdzielałem Komunię podczas Mszy Świętej sprawowanej przez Leona XIV na Placu św. Piotra (Jubileusz Ruchów, Zesłanie Ducha Świętego 2025). Wtedy przed Mszą ceremoniarz papieski nakazał udzielać Komunię do ust i zabronił udzielać jej na rękę. Powtórzył to ogłoszenie po włosku, angielsku i hiszpańsku oraz pokazał gestem dla bardziej opornych. Mimo to, jak oglądałem później relację z tej Mszy, w nagraniu było widać wielu księży udzielających Komunię "na rękę" mimo jasnych zaleceń. Skoro w tak małej rzeczy ksiądz nie potrafi być posłuszny i "wie lepiej" to nie najlepiej wróży to zmianie na lepsze. Księża takiego charakteru i osobowości dzielnie walczą z dawną pobożnością. Palą i wyśmiewają książeczki do nabożeństwa, bo tak się już nie wolno modlić. Urządzają Pierwsze Komunie na moduły swoich ruchów i duchowości. 

Więc miałem nieprzyjemność nie udzielić na rękę kilka razy. Za każdym razem, szczerze - bez wyjątku, była pyskówka, albo przy, albo zaraz w zakrystii. Byłem wymyślany on najgorszych słowami, które raczej nie są owocem spotkania z Jezusem. Żeby była jasność. Nie była to odmowa Komunii, tylko zmiana postawy z "na rękę" na "do ust". Odruch agresji przed przyjęciem do ust, czyli zwyczajnie. Inna sytuacja. Msza 2 listopada na cmentarzu w Garwolinie. Wieje, że hej. Udzielam Komunii. Wyciąga rękę znajomy kolega z klasy, kiedyś był w seminarium, wystąpił, ale zawsze czół się lepszym. Zdeformowany przez oazę. Udzielam do ust, zanim przyjął od razu "czemu nie na rękę!!!!!", "bo wieje" - odpowiadam. Biedaczyna, nie było dla niego czymś frapującym, że wiatr mógł zdmuchnąć mu z reki Najświętszy Sakrament - problemem było to, że musiał przyjąć Komunię jak jakiś prostak, który nie czyta Więzi czy Tygodnika Powszechnego. 

Nieudzielenie Komunii na rękę nie jest rozwiązaniem. Generuje tylko nienawiść, którą te środowiska odczuwają względem Kościoła wymagań, prawdy i sacrum. Nie chcę być lustrzanym odbiciem księży i biskupów, który klęczącej osobie nie udzielą Komunii.  

Ciekawe w tym temacie jest wspomnienie p. Pawła Milcarka, opublikowane przez niego na jego profilu FB 15 lutego 2026r:

W drugiej połowie lat 80. moja parafia - św. Teresa na Tamce - otrzymała nowego proboszcza. Profesor w seminarium i autor popularnych książek o Mszy świętej, szybko przystąpił do "uporządkowania" naszych nie dość zbornych zachowań liturgicznych. Pouczał z ambony, żeby ludzie nie klękali na Baranku Boży ("to takie wiejskie!" - powiadał grzecznie). Przypominał, żeby wszyscy wstawali w czasie "procesji z darami", gdy jakiś wskazany przezeń pan z panią kroczyli środkiem ku celebransowi (najwidoczniej miał w głowie słynny reformatorski kanon o "pozycji ofiarnika" - choć z drugiej strony reforma miała wszystkim wybić z głowy całe to "ofiarowanie"!). Znak pokoju mieliśmy sobie przekazywać skinieniem głowy lub uściśnięciem dłoni - ale bez słowa, bo "Rzym początkowo zgodził się na pozdrowienie słowne, ale potem zostało to wycofane". Poza tym w czasie Mszy "z udziałem dzieci" stawał za pulpitem i przez mikrofon nakazywał, całkiem bezceremonialnie, opuszczenie miejsc siedzących przez starszych - mieli ustąpić dzieciom ("teraz jest ich Msza!").

Generalnie i zasadniczo wszyscy poddawaliśmy się tej reformatorskiej tresurze - bo i autorytet proboszcza działał, i poza tym miało się to poczucie, że to wszystko on wyczynia, aby Bóg był - sprawniej - uwielbiony... Co zresztą zrobić? Ale przyszedł dzień, kiedy nawet ten czar prysł - przynajmniej dla mnie.

To było na pewno w 1987, już po wprowadzeniu nowego polskiego mszału ołtarzowego. Nasz proboszcz zarządził zmianę najbardziej dotkliwą: już nie mieliśmy podchodzić, jak dotąd, do balustradki, aby przyjąć Komunię na klęcząco, z głową jakby nad stołem, nad balustradą zaścieloną wykrochmalonym obrusem - teraz obowiązywała "procesja", czyli po ludzku mówiąc: przyjmowanie Komunii w kolejce. Jak w kolejce, to na stojąco oczywiście. Wtedy to był jeszcze szok: przychodzi ksiądz i mówi, żeby już nie klękać ("można przyklęknąć wcześniej"), i że tak jest "bardziej liturgicznie". Tak, że się czuło, że jak się już nie klęka, to się przystępuje do jakiegoś lepszego świata!

Miałem kolegę, który mimo tych dyscyplinujących instrukcji podszedłszy do Komunii - uklęknął (prawdę mówiąc, on był tak niebotycznie wysoki, że gdy przykląkł, i tak głowę miał wysoko). Proboszcz odsunął się od niego nieco w bok i komunikował następnych. Jemu Komunii nie udzielił. Nikt już nie próbował iść w ślady nieszczęśnika - ja też nie, grzecznie podszedłem jak chciał Proboszcz, klękając po drodze.

Ale to mną wstrząsnęło. Przypomniałem sobie, że Jędrzej Giertych, gdy mu jego londyński proboszcz zakazał klękać, napisał do kard. Heenana, dostał odeń list z potwierdzeniem możliwości klękania, list ten pokazał proboszczowi - i odtąd on jeden miał ten "przywilej". Ale to się działo ok. 1969 roku. Przypomniałem sobie też, że wszystkie znane mi przepisy obowiązujące w Polsce traktują klękanie do Komunii jako co najmniej postawę pierwszego wyboru...
Po Mszy zaszedłem do zakrystii. Mówię grzecznie do Księdza Proboszcza: "Chciałem poprosić, abym mógł przyjmować Komunię na klęcząco". "Ach tak... Owszem, możesz. Tylko, wiesz, to będzie w najgorszym stylu takiej kościółkowej dewocji".

Nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć - nigdy dotąd nie miałem takiej rozmowy z księdzem (księża, którzy mnie formowali na katechizacji i poza nią, uczyli mnie gestów adoracji i raczej ostrzegali przed ich porzucaniem). 
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć - bo przecież właśnie kilka dni wcześniej czytałem wszystkie te dokumenty kościelne o postawach przy przyjmowaniu Komunii: we wszystkich - rzymskich i polskich - podkreślano, że podstawowa jest pozycja klęcząca, a inne są jedynie dopuszczalne w określonych warunkach. Wiedziałem to dobrze przychodząc na tę rozmowę.
Przełknąłem ślinę i wydusiłem z siebie przez ściśnięte gardło: "Jednak dokumenty kościelne zalecają właśnie przyjmowanie Komunii na klęcząco... Ostatnio mówi o tym wyraźnie instrukcja Episkopatu Polski z marca tego roku". Nie chciałem się wdawać w harde dysputy teologiczno-liturgiczne - prosiłem o uznanie autorytetu, który był nie tylko ponad mną, ale i nawet ponad moim proboszczem.

Wtedy Proboszcz mnie zadziwił - powiedział mi po prostu: "Nie było takiego dokumentu". Powiedziałem mu jeszcze raz, o który tekst chodzi - i że musiał się z nim zetknąć, bo otrzymali go wszyscy proboszczowie w teczce kurialnej. "Nie było takiego dokumentu" - odpowiedział raz jeszcze, wbijając we mnie swe pewne spojrzenie, spojrzenie proboszcza, profesora seminarium, lubianego autora książek... o Mszy świętej.
Nie za bardzo byłem w stanie rozmawiać dalej - bo powiem szczerze, że nie potrafiłem sobie wyjaśnić całej tej sytuacji, którą do dziś trudno mi nazwać jak należy. 
Stałem ogłupialy i osłupiały. Usłyszałem jeszcze: "Czy ty nie widziałeś, jak Komunii udziela Papież w Rzymie? Ludzie podchodzą i przyjmują na stojąco. W telewizji to pokazywali".
Gdy czasami wracam myślami do tego do dziś przykrego wydarzenia - zresztą i do wszystkich późniejszych podobnych konfrontacji - myślę co w tym było najbardziej gorszące, najbardziej destrukcyjne. 
Czy sam akt utrudnienia oddania czci Bogu gestem dotąd powszechnie stosowanym? (Coś jak tzw. "czarna rubryka" anglikańska z XVI w., zakazująca klękania do komunii.)
Czy może kłamstwo o nieistnieniu dokumentu każącego szanować postawę klęczącą przy Komunii? (Albo - mało prawdopodobne - ignorancja dotycząca tego przepisu?)
Czy może przede wszystkim gotowość rządzenia "jak ja zechcę" i władcze manipulowanie liturgią wedle własnych upodobań?
Wszystko to są rzeczy często spotykane, osobno czy razem - syndrom różnych chorób złączonych zwykle powołaniem na "Sobór", też zupełnie wyimaginowanym (gdzieś w połowie lat 90. miałem usłyszeć biskupa Pieronka, jak w radiu powie, że "to Sobór wprowadził Komunię na rękę" - i kto miał wtedy prostować te klerykalne kłamstwa?)
Dzisiaj nieraz mówi się, coraz głośniej, o różnych nadużyciach możliwych w systemie niekrępowanych zależności. Jesteśmy wrażliwi zwłaszcza na nadużycia gorszące maluczkich - to odkrywanie ich ukrywanych uruchomiło w ostatnich latach masę krytyczną złości, a na Kościół sprowadziło przekleństwa i apostazje. 
Moja opowieść o zdarzeniu sprzed lat - między szanowanym proboszczem i parafianinem-studentem - nie ma w sobie nic z tamtych obrzydliwości. Nic - poza wykorzystywaniem władzy do gwałtu. Gwałtu nie na ciałach i psychikach, lecz gwałtu na Kościele, przemocy polegającej na przypisaniu sobie władzy zgoła absolutnej, władzy kapralskiej - nad ciałem Kościoła. Ciałem bezbronnym, gdy reguły stojące nad rządzącym i rządzonym przestają obowiązywać.
Moje doświadczenie sprzed lat wciąż nie było jakimś przeżyciem skrajnym, na miarę np. tego, co mi opowiadano i co czytałem o "fumées de Satan" odczuwalnych w tym lub owym ekscesie posoborowym we Francji, Niemczech czy USA. Nie było więc to, można rzec, doświadczenie skrajne. Ale oduczyło mnie tego, że wystarczy "pay, pray and obey"; że samo posłuszeństwo księżom wybawi nas z trudności. Bo i - nie wybawiło.
==========
Powyższy tekst jest fragmentem moich wspomnień, które ułożone po kolei, scalone oraz uzupełnione o pominięte dane czy inne wątki otrzymają postać poszerzoną i poprawioną w wersji książkowej. 

 

W komentarzach pod postem można wyczytać wiele ciekawych ilustracji podobnych postaw księży tępiących postawę klęczącą.

Inny ksiądz, o. Fitzgerald z Irlandii, tym razem już w nie w tak odległych czasach, ale w 2026 roku w homilii, podczas której zachwalał reformę liturgiczną. Przekonywał, że tradycyjny sposób udzielania Komunii św. mógł być w jakiś sposób uwłaczający wiernym. Powiedział: "Podawaliśmy im Eucharystię, wkładaliśmy ją do ich ust, w taki sam sposób... jak karmilibyśmy zwierzęta " - (pch24)

 

Dlaczego zatem ludzie przyjmują Komunię na rękę? Myślę, że powodem jest niewiara, strach lub pycha. A dodatkowo, błędne przeświadczenie, że to co dawne, postrzegane jest jako gorsze, mniej doskonałe. 

Wielu księży i biskupów, a nawet papieże, dołożyli wiele starań, aby promować całym sobą nowe. Natura ludzka rzadko pozwala się przyznać do błędnej drogi. Poza tym, wychowani w ruchach, gdzie na rękę jest jedyną możliwością albo tą najlepszą, najdojrzalszą, nie są zdolni obrać innego kierunku. Jedyną możliwością zmiany jest pozytywny przykład z Rzymu, a tego niestety nie będzie. Niby Benedykt ustawił klęcznik i udzielał tylko na klęcząco, ale już jego następny powrócili do poprzednich praktyk. Niby jest zgoda na różne postawy, ale klęcząca i do ust nie jest na topie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Eucharystia powinna zachwycać każdego katolika. Mnie zachwyca. Bez niej już dawno powiedziałbym "basta, koniec, nie ma sensu i sił". To ona jest źródłem i szczytem chrześcijańskiego życia. A skoro tak, to dziś warto zadać sobie pytanie: czy z niej czerpię i czy ku niej wzrastam? Czy wierzę, że w tej tajemnicy w najpełniejszy sposób objawia się mój Zmartwychwstały Pan? Jeśli "tak" to chcę z nim być i z nim kroczyć po drogach mojego życia. Nie ma nic ważniejszego. Komunia z Jezusem najpełniej realizuje się w tym sakramencie. Bez niej jestem człowiekiem głodnym duchowo, a przez to słabym, chorym i zmierzającym do śmierci - śmierci głodowej. Dziś Słowo Boże krzyczy do nas: PAMIĘTAJ abyś ŻYŁ. Nie zapomnij o pokarmie! O najlepszym pokarmie. Duchowa anemia czy anoreksja zabija. Jakim będę uczniem jeśli mój Pan nie będzie mi bliski? Czy jeszcze będę uczniem, który kieruje się autentyczną miłością?

Kiedy staję przy ołtarzu i wchodzę w czas Eucharystii sprawując Mszę św., wtedy odnawiam moje serce. Miłość Pana przywraca nadzieję. Jak opisać to, czym jest miłość? Najlepiej kochając! Nie wiem jakim byłbym księdzem, gdyby nie te momenty spotykania się z Jezusem. Jestem pewien, że uczyniłbym znacznie więcej zła. Gdybym miał więc wszystko stracić na tym świecie, modliłbym się, abym nie utracił tego daru. I tego jestem pewien!

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

 

Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->]

Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.

 

 

Tak dla ŻYCIA

Aborcja to świadome morderstwo dokonane na niewinnym i bezbronnym CZŁOWIEKU !!!

#zaŻyciem #prolife #StopAborcji

Każde poczęte dziecko ma unikalny kod DNA!!! Tak mówi nauka i tak wychodzi w badaniach laboratoryjnych. Jest to zatem jego/jej (dziecka) ciało. Niech świat pozwoli im żyć, rosnąć, rozwijać się. TAK DLA ŻYCIA!

Nie dla prenatalnego mordowania niewinnych, nienarodzonych, dzieci!

Aborcja nie jest prawem człowieka, jest pozbawieniem niewinnego, nienarodzonego, człowieka jego najważniejszego prawa - prawa do życia.

[Życie człowieka od poczęcia do narodzin]

[Modlitwa do Matki Bożej z Guadalupe za nienarodzonych i ofiary aborcji]

[Duchowa Adopcja dziecka poczętego.]

Św. Tomasz Z Villanova OESA, Abp

„To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe. Skłania nas to do tego, byśmy zachowali i chronili bogactwa będące owocem wiary i modlitwy Kościoła i byśmy dali im odpowiednie dla nich miejsce”.

Benedykt XVI -> [www]

 

Pray for peace!

http://tmoch.net/jupgrade/images/grafika2020/Serce_Jezusa_ikona_.jpgNajświętsze Serce Pana Jezusa
- zmiłuj się nad nami

„Nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary”.

#wołyń43pamietamy

Kromka Słowa!

Pontifex_pl

Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl.
lub na *[Nauczanie papieskie]

U mnie odwiedź dział: papieska inspiracja.

 -> [Modlitwa za papieża

Transmisja na żywo z Watykanu: https://www.youtube.com/watch?v=J6MqpK91bEA

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013), BXVI


Pan mój i Bóg mój

Biblia

Mój manifest duchowy
Elizeusz

www: Elizeusz.pl

Kurs dla narzeczonych:

- materiały dodatkowe i terminy ->


[Formalności przedślubne w zarysie]

Katecheza przedchrzcielna:
-> konferencje, kto może być chrzestnym?, potrzebne dokumenty.

Wspólnota "Spotkania małżeńskie"

 Parafia św. Mikołaja w Grójcu

Nowa strona www [ -> ]:
http://swmikolaj-grojec.pl

Informacje o kościele ->

Modlitewnik x. Piotra Skargi SJ:


www [ -> ]

WYBRANI święci:

[stycznia] [lutego] [marca] [kwietnia[maja] [czerwca[...] [...] [...][...] [października[listopada] [grudnia]

[WYBRANE: Tytuły Najświętszej Maryi Panny]

     

Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :)  Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. 

     
   
    Copyright © 2026 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r.