Promieniowanie i obumieranie
ADAM
Choć znajduję się stale daleko od ciebie, stale jednak jestem bardzo blisko. Posłuchaj mnie przeto tak, jak ja słucham ciebie:
Patrzę z podziwem na Oblubieńca, a przecież nie umiem w niego się przeobrazić. Jakże bardzo jest przepełniony treścią ludzką! Jest On żywym kontrastem wszelkiej samotności. Gdybym umiał w Niego się wszczepić, gdybym umiał zamieszkać z Nim, wydobyłbym z siebie tę miłość, której jest pełen. To właśnie miłość odsłania Ojca w Synu. Jakże bardzo On zabiega o każdego człowieka - jakby o skarb największy, jak miłujący o umiłowaną...
MATKA
Ilekroć rodzi się dziecię, odnajduję ciebie, Adamie, na nowo. To ty sam rodzisz się wówczas, a ja wychodzę na twoje spotkanie ze światłem, które pragnę zapalić od wewnątrz. Podchodzę cicho, dyskretnie - tak, że nie słyszysz moich kroków - i mówię ci za każdym razem: "Adamie, przyjmij promieniowanie ojcostwa, Adamie - stań się dzieckiem". Ty milczysz. Nie słyszysz mego głosu lub raczej nie chcesz słyszeć. Uważasz mnie za natręta. Czasem chciałbyś mnie odpędzić, choć ja za każdym razem przychodzę z miłością. Kocham ciebie w każdym nowonarodzonym i ciebie samego biorę w nim na ręce. Na nowo stałeś się dzieckiem dlatego, że ja jestem w pobliżu. Promieniowanie ojcostwa przechodzi przeze mnie, oddziaływa przez moje macierzyństwo. A ty, który straciłeś jasne widzenie Ojca, który w każdym nowo narodzonym dziecku na nowo wybierasz swoją samotność, musisz jednak pogodzić się ze mną. Jestem blisko. Jestem wszędzie. Sama nie wiem, jak to się dzieje - ale tak jest. Zespalam się z urodzeniem każdego człowieka i prze to ciągle spotykam się z tobą. I za każdym razem muszę się tobie sprzeciwiać. O, Adamie, jakże jestem tobą zmęczona. Zaprawdę, zmęczenie jest miarą naszej miłości - a przez cierpliwość wchodzimy w posiadanie naszych dusz. Chyba sam dziwisz się temu, że jestem tak bardzo czujna na każde skinienie twojego rodu. Nie dziw się temu, Adamie!
Skądże się to bierze, że widzę w tobie ojca, choć ty odsuwasz ojcostwo? Że widzę w tobie dziecko, choć nim być nie chcesz? Lękam się, że zawsze przychodzę na głos Oblubieńca, którym ty mnie nie wołasz nigdy. A jednak ja słyszę ten głos. Ten głos mnie ku tobie przybliża, choć ty nim nie przemawiasz. Tak bardzo chcesz być samotny, że obce jest twoim wargom słowo "siostro" i słowo "Oblubienico". A przecież nią jestem. Stale czuwam w tobie nad cichym przepływem życia, stale się nad nim pochylam: istotą moją jest życie, które tobie daję, choć go nie biorę od ciebie. I ty o tym wiesz.
Ty wiesz, że tam, gdzie jest życie, musi być oblubienica i matka. Ja nią jestem. To się nie mieści w tobie, ale ty musisz się mieścić w tym. Mój mały, maleńki syneczku, który jesteś zarazem moim ojcem: oto miłość stale cię przerasta, lecz nie opuszcza nigdy. Nie chcesz być oblubieńcem, a ja przemawiam do ciebie słowami oblubienicy. Nie chcesz być dzieckiem, a oto ciebie samego wciąż rodzę. Nie chcesz być ojcem, bo wybierasz swoją samotność, a oto ja przychodzę, aby ci ją odebrać. Miłość, która przerasta, nie może się oderwać od swojej gleby. Glebą naszej miłości jest każdy człowiek. Ale Drogą i Źródłem jest Ojciec.
Ja skupiam w sobie PROMIENIOWANIE OJCOSTWA - i obumieranie ojcostwa.
Kiedy rodzi się dziecko, ty rodzisz się w nim na nowo - i ja raduję się z tych narodzin. A zarazem - Adamie, Adamie - ja pragnę, abyś w nim obumarł. Pragnę twojej śmierci - i tym pragnieniem trafiam w sam zaczątek życia. Masz do mnie o to żal - dlatego też pojąć nie możesz mojej ku tobie miłości. Jest to miłość, która cię przerasta, a ja stale z tą właśnie miłością do ciebie powracam: do ciebie i twoich dzieci powracam z śmiercią Oblubieńca.Ty bronisz się przed nią.
Mój Oblubieniec nie chce pozostać w swojej śmierci samotny!
ADAM
To wszystko wiem. Lecz czy wystarczy wiedzieć? Samotność wybieram po to, aby pozostać tylko sobą i nie być nikim więcej. Z tego tworzy się mój świat.
Czy istotnie pozostaję tylko sobą?
Nieustannie tworzy się wokół nasz świat: mój świat, który jest naszym - i nasz świat, który jest moim. Ten świat rozwija się, a równocześnie ten świat się rozpada. Brak mu tego, co scala do głębi - jest w nim natomiast moja samotność. Czyż nie trzeba się liczyć z możliwością całkowitego rozpadu naszego świata?
MATKA
Promieniowanie ojcostwa i obumieranie ojcostwa ja skupiam: we mnie stanowią jedno.
(Wyciąga ręce, jakby brała na nie Dziecko Niewidzialne i niosła przed siebie)
- Kim jest to dziecko?
(W rękach ludzi stojących dokoła zapalają się świece: orszak Matki i Oblubienicy - czy też dzieci Adama?)
ADAM
(patrzy na to wszystko, mówi jednak, jakby nie brał udziału w tym, co dzieje się przed jego oczyma, jakby ponad głową Matki i jej orszaku chciał porozmawiać z Ojcem:)
Tak, więc może się w końcu zdarzyć, że Ty odsuniesz nasz świat. Pozwolisz mu rozsypać się do końca wokół nas, a przede wszystkim w nas samych. I wtedy okaże się, że Ty cała pozostajesz tylko w Synu, a On w Tobie - i cały wraz z Nim w Waszej Miłości. Ojciec i Oblubieniec. A wszystko inne okaże się wtedy nieważne i nieistotne, prócz tego jednego: prócz ojca, dziecka i miłości.
I wtedy patrząc na sprawy najprostsze, my wszyscy powiemy tak: czyż tego nie można było już dawno odczytać? Czyż to nie tkwiło zawsze na dnie wszystkiego, co jest?
(Te ostatnie słowa mówi tak, jakby chciał je poddać ludziom stojącym dokoła. Istotnie powtarza je za nim CHÓR)
Czyż tego nie można było już dawno odczytać?
Czyż to nie tkwiło zawsze na dnie wszystkiego, co jest?
(Chwila milczenia.
Nagle przerywa ją głos MATKI),Mylisz się Adamie! Mylicie się wszyscy!
We mnie przetrwa dziedzictwo wszystkich ludzi zaszczepione w śmierci Oblubieńca.