Matka: Dziękujmy Panu Bogu za Jego wielką miłość, za to że zgromadził nas tutaj razem, żeby podzielić się radością miłowania. Poprośmy Matkę Bożą, żeby dała nam serce tak czyste, takie nieskalane, takie pokorne, jakie ona miała, żebyśmy byli w stanie kochać Pana Jezusa tak jak Ona i słyszeć Go w najbiedniejszych z biednych. Musimy podziękować Panu Bogu, za to że dał nam taką okazję służenia Jemu w najbiedniejszych z biednych. W tej chwili jesteśmy w 126 krajach, mamy 555 tabernakulów (domów), w naszym zgromadzeniu mamy siostry czynne i kontemplacyjne, braci czynnych i kontemplacyjnych. Mamy również ojców, mamy również świeckich misjonarzy miłości i również mamy współpracowników.
Wszyscy z jednym celem, aby przekazać czynną miłość najbiedniejszym z biednych. Celem naszego zgromadzenia jest zaspokojenie Pana Jezusa ukrzyżowanego dla miłości dusz ludzkich, poprzez pracę nad zbawieniem i uświęceniem najbiedniejszych z biednych. Dlatego w naszym zgromadzeniu składamy 4 śluby; ślub czystości, ubóstwa, posłuszeństwa i całym sercem bezgraniczne oddanie służbie najbiedniejszym z biednych. Dlatego mamy domy dla umierających, dla niechcianych, dla umysłowo i fizycznie chorych, dla tych, którzy są wyrzuceni poza margines. I dla wszystkich z nich świadczymy czułą miłość. Żeby być w stanie wykonać tą służbę, tą pracę, potrzebujemy głębokiego życia modlitwą i życia ofiarą.
Jest to coś pięknego do zauważenia, jak na przykład: w naszym domu dla umierających w Kalkucie, żaden z tych ludzi nie umarł bez takiej specjalnej łaski jaką jest chrzest. W tym naszym domu umarło około 50.000 ludzi z tą specjalną łaską jaką jest chrzest. My to nazywamy biletem do świętego Piotra. To jest coś pięknego, że ci ludzie po tylu cierpieniach umarli taką piękną śmiercią otrzymując tę łaskę i radość chrztu świętego. Żaden z nich nie odmówił tego. Tę pracę wykonujemy na całym świecie. Mamy również centrum rehabilitacyjne dla trędowatych. W Kalkucie mamy takie duże centrum rehabilitacyjne i to jest dzieło ich rąk (matka pokazuje wykonane przez nich sari). Rząd indyjski udzielił mi pomocy i tam właśnie zbudowaliśmy takie centrum rehabilitacyjne, w którym mieszkają rodziny trędowate. Ich dzieci uczą się i studiują i poza tym oni wyrabiają te sari. Mamy również lekarstwa przysyłane ze Szwajcarii.
Jak wszyscy wiecie jest nowa choroba AIDS. W stanach Zjednoczonych Ameryki mamy bardzo dużo domów dla tych chorych. Tu jest coś pięknego do zauważenia, że nawet jeden człowiek nie umarł bez pojednania się z Bogiem. Jeden chory umierał i siostra zapytała się go "co ja dla ciebie mogę zrobić?". On powiedział: ja chcę umierać tak jak oni umierają; bo on widział młodych katolików, którzy umierali będąc pojednani z Bogiem. Zawołaliśmy księdza, ksiądz przyszedł i udzielił mu chrztu św. I umarł piękną śmiercią. Ja nie zauważyłam nikogo z tych młodych mężczyzn czy kobiet, żeby umierali będąc w rozpaczy. Kiedy byłam w Rzymie na synodzie, wtedy właśnie ludzie z tego miasta kupili tam jakiś dom i dali go mnie; i tam otworzyliśmy dom dla matek z dziećmi chorych na AIDS. To jest straszna rzecz, jeżeli matka posiada tę chorobę, każde dziecko, które z niej się narodzi, rodzi się z AIDS. Dlatego staram się teraz, aby wszędzie były takie domy, żeby te osoby mogły umrzeć pojednane z Bogiem.
Ja bardzo was proszę o modlitwę, żebyście modlili się o to, aby znaleziono jakieś lekarstwo na tę chorobę. Zanim przybyłam tutaj do Polski dowiedziałam się, że w Afryce jest jakaś zaraza, przez która bardzo dużo ludzi umiera. Więc módlcie się za nasze siostry. Mamy dwa domy w Zairze. Mamy nadzieję, że będzie wszystko w porządku. Jest to coś pięknego, że taka praca przyciąga tak bardzo ludzi. W Indiach zwłaszcza w Kalkucie dużo ludzi przychodzi do nas i dzieli się naszą pracą. Oprócz tych rodzin, które są w Kalkucie, przyjeżdżaj młodzi ludzie z całego świata i pomagają nam w naszej pracy. To jest coś pięknego, bo rano przychodzi na Mszę św., po Mszy św. idy i pracuje z biednymi, i wracaj wieczorem na adorację. Dlatego, że my każdego dnia mamy adorację. Oni spędzają cały dzień z Jezusem, więc prosimy módlcie się za nas, abyśmy kontynuowały tą Bożą Robotę.
Jak wiecie Pan Jezus powiedział: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych braci moich - mnieście uczynili”. Jeżeli podałeś kubek wody w moim imieniu - dałeś to mnie. Jeżeli przyjmujesz małe dziecko - przyjmujesz mnie. Dlatego kiedy umrzemy i kiedy pójdziemy do nieba, pójdziemy o domu naszego Ojca. Usłyszymy Ojca, który nam powie: chodźcie posiądźcie Królestwo przygotowane dla was, dlatego że kiedy byłem głodny - daliście mi jeść, kiedy byłem spragniony napoiliście mnie, kiedy byłem bezdomny- przygarnęliście mnie, kiedy byłem nagi - przyodzialiście mnie, kiedy byłem chory i w więzieniu - przyszliście i odwiedziliście mnie. Dlatego chodźcie i posiądźcie Królestwo waszego Ojca. Dlatego ja zawsze myślę, że Pan Jezus był Pierwszym Misjonarzem Miłości. Dlatego, że on też karmił ludzi, uzdrawiał chorych, uzdrawiał trędowatych.
Dlatego módlcie się za nas, abyśmy wykonywały tą Bożą Robotę z wielką miłością. Pan Bóg pobłogosławił nam pięknymi powołaniami. Mamy w tej chwili 6 nowicjatów. Jeden w Kalkucie, jeden w Rzymie, jeden w Polsce, jeden na Filipinach, jeden w Ameryce i jeden w Afryce <w Nairobi>. Wszystkie nowicjaty są pełne. Jest to coś pięknego jak bardzo Pan Bóg kocha biednych dając dużo powołań, dużo młodych ludzi. Aby zajmować się umierającymi, zabezpieczyć im umieranie w pojednaniu z Panem Bogiem. Tutaj w Polsce również mamy piękne powołania. Ale to nie wystarczy - musicie dać więcej. Nasz czwarty ślub to całym sercem bezgraniczne oddanie się służbie najbiedniejszym z biednych. Nie otrzymujemy żadnego wynagrodzenia od rządu ani od Kościoła za pracę, którą wykonujemy. Jesteśmy tak jak ptaki i kwiaty Boże, które zależą zupełnie od Bożej Opatrzności. Jest to coś wspaniałego, jak bardzo Boża Opatrzność przychodzi w danym momencie z pomocą. Wszystko to, jest owocem modlitwy. Codziennie mamy 4 godziny modlitwy. Takim wspaniałym darem Panem Boga dla nas jest nasza codzienna adoracja przed Najświętszym Sakramentem. Dlatego módlcie się za nas, abyśmy kontynuowały tą Bożą Pracę z wielka miłością. Teraz również mamy ojców misjonarzy miłości. Módlcie się za nich, aby oni byli świętymi kapłanami, dlatego że dzisiejsi ludzie potrzebują bardzo świętych księży, aby ich przyprowadzili do Jezusa.
Dziękuję za wszystko. Niech Bóg was błogosławi.
Po gorących brawach siostra przełożona wyraziła wolę Matki Teresy, że możemy zadać jeszcze kilka pytań Matce.