"Wspomnienia."

Złe wspomnienia... tak wiele ich w głowie i sercu...
Przychodzą, poruszają duszę, rozdrapują stare rany...
Ciało czuje się przybite... Totalnie zrównane z ziemią...
Dusza jakby ryba, którą wyłowiono z wody...
Serce jak kamień spadający z wysokiej góry w ciemną, straszną przepaść...
Wspomnienia...
Przychodzą, a później odchodzą jakby nigdy nic....
Zadowolone ze swego dzieła, niszczącego spokój...
Panie... wspominam...
Staram się walczyć, nie dopuszczać do siebie tych smutnych obrazów...
Jednak one uderzają znienacka, jak piorun w serce Marysieńki...
Boli... tak strasznie boli, gdy on wsadza swoje brudne palce w największą ranę serca....
Czasem ból jest nie do wytrzymania.
Zamknięta w sobie czuje, że ktoś wbija sztylet...
Ogarnia mnie pustka, beznadzieja... zupełna nicość...
Pragnę wtedy zapomnieć... zapomnieć, że jestem...
Tak bardzo się boję...
Serce i dusza czują się związane ciężkim łańcuchem złych wspomnień...
Nie potrafię pokonać bólu, strachu przed sobą, tatą, ludźmi...
Ich słowa obijają się o uszy jak silny wiatr... Dlaczego one tak ranią?
Tak mało we mnie sił... Czuję, że to za trudne dla mnie...
Bo kim ja jestem...? Prochem ziemi... niepotrzebnym ziarnem pisaku...
Człowiekiem poranionym, kamienowanym przez bliskich...
Tych, którym się tak bardzo ufało, których się kochało...  kocha się nadal...
Krążąc w ciemnym tunelu myśli, zastanawiam się...
Dlaczego serce kocha, a przez to cierpi...?
Ty w małej kaplicy, dajesz dość dziwna odpowiedź, Panie...
„Nie musisz wiedzieć, czemu kochasz i cierpisz...
Ja wiem i znam sens tego, to wystarczy...
Dziękuję ci i proszę... kochaj mimo bólu...”
Ufam Tobie Panie...
Nawet, kiedy staczam się w ciemne dno wspomnień swego serca...
Ufam...
Mimo strachu i bólu, kocham nadal, w ukryciu...
Dla Ciebie....

Maria Wojasiewicz
2005-09-02 Kielce