Patrzę nocą wysoko w niebo,
widzę wielką, gwieździstą ścianę.
Czy Ksiądz zasnął już może?
Chciałabym zadać Księdzu pytanie.

Gdy śmierć na ulicach codziennością była
i tyle Księże cierpienia widziałeś,
gdy wczoraj podobne tak było do jutra,
czy często, Księże, w dni te płakałeś?

Gdy świętować i śmiać się nie było z czego,
czy ty także się Księże nie śmiałeś?
Dzieliłeś się wiarą swą i nadzieją,
czy za to tylko zginać musiałeś?

Gdy spojrzałeś w oczy oprawców swoich,
czy do serc ich przemówić chciałeś?
I gdy pałkę drewnianą ujrzałeś w ręku,
czy już wtedy, Księże przebaczyć umiałeś?

Gdy leżałeś, grzechami innych się dusząc,
gdy sznur nienawiści na szyi swej miałeś,
wszędzie cisza głucha i ciemność śmiertelna,
czy leżąc tak, Księże bardzo się bałeś?

A gdy końca dobiegła droga męczeńska,
czy serce swe jeszcze czułeś?
Gdy unosili Cię nad barierą,
aż zniknąłeś pod woda gdzieś, w mule?

Gdy Pan swą rękę wyciągał do Księdza,
gdy w samotności nasz świat opuszczałeś,
nie zdążył Ksiądz pożegnać się z nikim,
o czym ostatni raz pomyślałeś?

Czy zło ich dobrem swym chciałeś zwyciężyć
Modliłeś się, płakałeś może?
Pragnąłeś dokończyć zaczęte już dzieło,
nie bój się Bóg nam pomoże.

Napełni nas odwagą i wiarą,
tak jak Ty nas napełniałeś. 
Będziemy walczyć o Polskę do końca,
bo kochamy ją tak, jak Ty ją kochałeś.

I choć ciężko iść dalej bez Księdza,
przecież był Ksiądz jeszcze tak młody.
Uśmiecha się Ksiądz? Coś mówi?
Tak. Wiem, że był Ksiądz na wszystko gotowy.

Paulina Prabucka