Próg przez który przechodzi Niewiasta

Ty bowiem przeprowadzasz swój plan. Jesteś stanowczy i plany Twoje są nieodwracalne. Najdziwniejsze zaś jest to, co zawsze okazuje się w końcu: że nigdy nie jesteś przeciwko mnie. Wchodzisz w to, co ja nazywam samotnością, i rozbijasz opór, który Ci stawiam. Czy można powiedzieć, że się wdzierasz? Czy tylko wchodzisz drzwiami, które i tak są otwarte? Nie uczyniłeś mnie zamkniętym, nie domknąłeś mnie. Samotność wcale nie jest na dnie mojego bytu, wyrasta ona w pewnym punkcie. O wiele głębiej sięga ta szczelina, przez którą wchodzisz. Wchodzisz - i powoli zaczynasz mnie kształtować. Kształtujesz mnie i rozwijasz wbrew temu, co sobie wyobrażam o własnym "ja" i o wszystkich ludziach - a jednak czynisz to zgodnie z tym, czym jestem. Nie sposób temu zaprzeczyć. Czyż jednak mogę się dziwić, że jesteś silniejszy we mnie ode mnie? Chcesz, abym miłował. Trafiasz do mnie przez dziecko, przez maleńką córeczkę lub synka - i mój upór słabnie. Nie pozostaje nic z tej samotności, którą usiłuję przeciwstawić się Tobie - Ty natomiast wyrażasz się głęboko. I przestaję nawet stopniowo odczuwać, że to Ty wyrażasz siebie we mnie, a stopniowo zaczynam mniemać, że to ja wyrażam siebie w sobie. I tak jest zawsze aż do momentu, w którym miłość zaboli. Zaboli jakimś niespełnieniem, jakimś brakiem własnego "ja" w umiłowanym drugim "ja" lub na odwrót... Lecz właśnie wtedy widać najlepiej, że człowiek nie może wyrzucić ze swej świadomości słowa "moje". Stale natomiast to słowo chodzi za nim, on zaś idzie tam, gdzie ono go prowadzi. A to słowo wykreśla samotność.

 

W samotność weszła Niewiasta. Weszła i stale wchodzi. Widzę Ją, jak podąża drogą wszystkich ludzi, którzy wciąż pytają o mnie. Ja jednak odwracam ich uwagę ku Niej i pytam, czy Ją znają. Wtedy milkną i zaczynają patrzeć w Jej stronę. Nawet z zewnątrz stara się otulić ramionami To, co teraz nosi w swoim łonie. Ona jest Matką.

(Wszystko dzieje się tak, jak Adam mówi, i w miarę, jak to mówi. Ludzie rozrzuceni grupkami w przestrzeni Adama naprzód zwracają wzrok w stronę Niewiasty, a kiedy już przeszła i zniknęła za linią horyzontu, zaczynają posuwać się w tamtym kierunku. Po chwili wszyscy odwrócili się od Adama. Patrzą na Nią.)