Będąc w Zmartwychwstałym ...
Niedawno przeżywaliśmy wielkie wydarzenia - obchód męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Wraz z Nim współcierpieliśmy na wielkopiątkowej Drodze Krzyżowej. Karą za grzech jest śmierć, ale to nie "ja" czy "ty" zawisłeś na krzyżu, ale Jezus - Baranek bez skazy, podobny do nas we wszystkim z wyjątkiem grzechu. Wraz z Chrystusem zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Jezus odkupił nas, wydając na grzech wyrok i w wodach chrztu zrodził nas do nowego życia. Radośnie odśpiewany Exultet, wychwalający Zmartwychwstałego zapalił nasze serca do wdzięcznego "Chwała na wysokości Bogu". Przy ołtarzu pojawiła się figurka a na krzyżu zawisła czerwona stuła.
Ale czy tylko te tajemnice nabierają sensu raz do roku? Czy jest to taka "chrześcijańska zastawa stołowa" używana kilka razy w roku i tylko dla wybranych "gości"? Dlaczego tak łatwo zapominamy o tym, że cotygodniowa niedziela jest świętowaniem tej samej, samoudzielającej się Miłości.
tm (2003r).