Rozpoczynając ten czas może pojawiły
się pytania: Jak rozmawiać w domu, w
szkole, w pracy o Jezusie?
Czy jestem wezwany do ewangelizacji?
Czas ORAE jest więc szczególnym czasem szukania odpowiedzi na te pytania - czasem inspirowania parafialnych, rejonowych i diecezjalnych
diakonii ewangelizacji. Oczywiście nie szukamy sami - fundamentem
"inspirowania" jest bowiem otwartość na osobę i działanie Ducha Świętego.
Wielką pomocą był już sam czas, w którym trwały nasze rekolekcje. Zaczęliśmy
od szczególnego wstawiennictwa św. Jana Ap. i jego słów z pierwszego
czytania: "bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i
głosimy wam życie wieczne (...) Piszemy to w tym celu, aby nasza radość była
pełna". Spotkanie z Miłością Boga pozwala nam, tak jak on, "ujrzeć i
uwierzyć" tej Miłości. Drugiego dnia patronowali nam święci
Młodziankowie. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć konsekwencje ludzkiego grzechu,
który zawsze uderza w najbardziej niewinnych, ale również spojrzeć na to
wydarzenie przez pryzmat zwycięstwa Jezusa. Dzień trzeci to odpowiedź na
słowo "kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości i nie może się
potknąć". Dzięki temu mogliśmy zobaczyć, że wszelka owocna ewangelizacja
jest konsekwencją realizacji przykazania miłości, które w pełni objawiło
swoją moc na drzewie krzyża. Dzień Czwarty (piątek), to w tym roku wyjątkowo
święto Świętej Rodziny. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć, że Jezus ma stać się
centrum (Panem i Zbawicielem) - ma być źródłem i sensem naszych wysiłków.
Jednym słowem był to dobry czas warsztatu, modlitwy i budowania wspólnoty.
ks. Tomek

Świadectwa uczestników:
Alleluja!
Zdecydowałam się jechać na ORAE, ponieważ chciałam dowiedzieć się, jak
powinna wyglądać ewangelizacja. Sama nie czuję sie mocna, by iść i głosić o
Chrystusie mimo, że doświadczam Jego łask i wiem, że On działa. Rekolekcje
uporządkowały moją wiedzę oraz dały siły, bo "wszystko mogę z Tym, Który
mnie umacnia". Nadal czuję lęk, ale wierzę, że razem z Jezusem mogę sprostać
mojej słabości i bardziej otworzyć się na wołanie bliźniego. Za ten czas
rekolekcji, ludzi, których tam spotkałam oraz księdza Tomka. Chwała Panu!
Magda

Od kiedy
pamiętam byłem „ewangelizatorem”. Moim polem działania były kolejno: szkoła,
studia i praca.
Oczywiście – zgodnie ze sztuką – działałem wg schematu „widzieć – osądzić –
działać”. Wykrywałem każdy przejaw ataku na Kościół, względnie rażące
niedouczenie w znajomości nauki Kościoła. Osądzałem warunki, na ile możliwy
jest skuteczny atak frontalny i przy pozytywnej ocenie przystępowałem do
ataku. Prawdziwy szermierz – zadawałem cios za ciosem, parłem naprzód,
powalałem „przeciwnika” na ziemię i przed zadaniem śmiertelnego ciosu
zmuszałem do błagania o litość. Znalazłem nawet kiedyś podczas Oazy
Rekolekcyjnej II° człowieka, który myślał i działał podobnie. Znalazłem,
zobaczyłem i się przeraziłem! A gdzie w mojej walce jest JEZUS? A gdzie Jego
Odwieczna Miłość? Gdzie wspaniały plan zbawienia? Ta myśl od tamtej pory
jest stale żywa we mnie i powoduje niepokój serca.
Przeżycie ORAE przyniosło mi uporządkowanie myślenia i przede wszystkim
potwierdzenie odkrycia, że droga „wojownika – inkwizytora” nie ma nic
wspólnego z ewangelizacją.
Dwa ważne zdania, które wynoszę jako owoc rekolekcji:
• Najważniejszy jest JEZUS i o nim chcę mówić ludziom
• Drugi człowiek nie jest przeciwnikiem ale moim bratem, którego „mój” Jezus
też kocha i też za niego umarł na krzyżu
Co ORAE dało naszej rodzinie? Przede wszystkim świadomość i ugruntowanie
pewnej „hierarchii ewangelizacji”. W pierwszej kolejności musimy pracować
nad sobą i mieć żywy kontakt z Jezusem. Musimy żyć Jego Słowem. MUSIMY BYĆ W
NIM FAKTYCZNIE ZAKOCHANI.
Następnie powołani jesteśmy do umacniania się we wspólnocie jaką jest nasze
małżeństwo i do ewangelizowania naszych dzieci. Wreszcie powołani jesteśmy
do głoszenia Dobrej Nowiny światu. Te wszystkie obszary oczywiście się
przenikają ale radością jest dla nas to, że będąc wiernymi charyzmatowi
ruchu Światło-Życie i uczestnicząc w drodze jaką jest Domowy Kościół już
jesteśmy ewangelizatorami … wystarczy tylko być wiernym ;) cudowny czas.
Janusz z
Basią

ORAE
rozpoczęło się od słów, że sami możemy ewangelizować tylko wtedy, gdy
będziemy czuli Boże działanie w naszym życiu. Jadąc na te rekolekcje nie
odczuwałam Bożej miłości, nie czułam jak Bóg działa w moim życiu. Byłam
przytłoczona wieloma problemami i trudnymi sprawami. A na ORAE poczułam, że
Bóg o mnie walczy, że chce zmieniać moje życie i słyszy wszystkie moje
modlitwy. Tam też zrozumiałam ideę ewangelizacji i zobaczyłam ja bardzo jest
ona potrzebna. I oczywiście wspaniała była modlitwa wstawiennicza.
Aneta

Czas ORAE,
był czasem ukazania mi po raz kolejny, że bez osobistej relacji z Jezusem,
bez mojej osobistej modlitwy w działaniach podejmowanych we wspólnocie i w
ewangelizacji będę stawiał zły fundament lub w ogóle go nie będzie.
Fundamentem musi być Jezus. Do Niego mam prowadzić tych, którym świadczę.
Dzięki czytaniom z Pierwszego Listu św. Jana, które były obecne w Liturgii
Słowa na Mszy Świętej mogłem jeszcze głębiej zrozumieć treści przekazywane
nam w czasie tych rekolekcji oraz sensowność głoszenia tego co doświadczyłem
od Naszego Pana w moim życiu. Za to wszystko - Chwała Panu.
Piotrek

Na ORAE
jechałam z przeświadczeniem, że będzie to krótki kurs „małego
ewangelizatora”. Jakoś umknęło mi w nazwie słowo „rekolekcje”. Dlatego byłam
bardzo mile zaskoczona, kiedy okazało się, że główny nacisk tego wyjazdu
położony jest na uświadamianie nam, że tak naprawdę ewangelizacja nie jest
agitacją (a gdzieś podświadomie tak mi się wydawało); nie jest także bitwą
na argumenty z przeciwnikami Kościoła. Jest po prostu mówieniem o własnym
doświadczeniu Bożej Miłości. W ostatnim czasie mój osobisty kontakt z Bogiem
nieco osłabł i bardzo potrzebowałam tego czasu sam na sam z Nim, by móc po
prostu szczerze porozmawiać i zaczerpnąć tej Miłości. Tak więc by o tym
doświadczeniu mówić – trzeba je mieć. Rekolekcje te pozwoliły mi ponownie
uświadomić sobie, że mówienie innym o Chrystusie jest nie tylko moim
obowiązkiem jako chrześcijanki – na nowo dostrzegłam, jak bardzo szczęśliwa
jestem, mając osobisty kontakt z Bogiem, i dzięki temu chcę ludziom o tym
mówić po to, by mogli również doświadczyć tej radości.
Nigdy nie
miałam problemów, by mówić w swoim środowisku o Bogu i mojej przynależności
do Kościoła, jednak na ORAE zauważyłam, że pomimo iż jestem gotowa bronić
stanowiska Kościoła (np. w jakichś dyskusjach) „do upadłego”, to gdzieś w
tym wszystkim zgubiłam tę miłość, która tak bardzo jest przecież potrzebna w
ewangelizacji. Myślę, że po tych rekolekcjach będę dojrzalej i jeszcze
chętniej opowiadać o moim doświadczeniu Chrystusa w codziennym życiu.
Tysia



A co mówią
użytkownicy poprzedniego ORAE?
zaproszenie na ORAE 27-30 XII 2011